czwartek, 15 grudnia 2016

Martyna Senator - Zanim zgasną gwiazdy

Poznajemy młodego mężczyznę o imieniu Wojtek, wszystko się zaczyna od nietypowego snu. Mężczyzna w swoim śnie spotyka tajemniczą dziewczynkę, która wręcza mu klepsydrę i mówi: Musisz ją uratować, zanim piasek przestanie się sypać. W przeciwnym razie ona umrze. Gdy Wojtek budzi się ze snu odkrywa, że znajduje się w szpitalu. Nie pamięta jak tam się znalazł i kim jest. Z pomocą swoich przyjaciół Maćka i Dominiki próbuje na nowo odtworzyć dwadzieścia lat swojego życia, lecz jego wysiłki przynoszą marne rezultaty. Wokół Wojtka zaczynają się dziać dziwne rzeczy i chyba nie da się bardziej skomplikować życia. A jednak wtedy na jego drodze znajduje się Milena, której grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy uda się mu uratować dziewczyne, o której w śnie mówiła dziewczynka ?

Czy Wojtek odzyska pamięć ?





Zanim zgasną gwiazdy jest to niezwykła, a zarazem piękna opowieść. Bardzo wciąga swojego czytelnika. Jest ciekawa, emocjonująca, tajemnicza, wzruszająca, a także niebanalna. Bardzo dobrze, lekko się ja czyta. Powiem wam, że autorka zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją taka świeżością. Ja swoje serce w stoo procentach, a nawet milionach oddaje tej książce i jeszcze nie raz do niej zaglądnę. Z pierwszą stroną książka kradnie czytelnikowi jego serce. Autorka przez tą niezwykłą historie pokazuje jak życie jest bardzo ważne i pomoc przyjaciół, najbliższych jest bardzo ważna. 

Z przyjemnością mogę wam polecać tę książkę i mam nadzieje, że w nie jednym domu, w waszych biblioteczkach zagości.

A wy pozwolicie by książka, Zanim zgasną gwiazdy zagościła i skradła wasze serca ?
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.

środa, 14 grudnia 2016

Estelle Maskame - Czy wspominałam , że Cię kocham ?

Eden Munro od rozwodu swoich rodziców nie widziała ojca przez lata . Gdy dostaje zaproszenie na spędzenie u niego lata w Kalifornii wraz z nim i jego nową rodziną jest zaskoczona , pomimo to decyduje się na wyjazd . W Santa Monica czeka ją życie , jakiego jeszcze nie doświadczyła alkohol , łamanie zasad , szkolne imprezy, a także rodzące się wbrew rozsądkowi więź z najstarszym z przyrodnich braci Tylerem . Okazuje się, że buntowniczy chłopak ma też drugą , tajemniczą twarz . Ta miłość nigdy nie powinna się zdarzyć . A teraz gdy jest nie wiadomo co z nią zrobić .






Ta opowieść jest o miłości , którą nie powinna nigdy się pojawić. Czy wspominałam , że Cię kocham to pierwszy tom niezwykłej historii dwójki młodych ludzi , którzy są rodzeństwem . Książka jest przepełniona miłością , a także dobrymi emocjami . Bardzo dobrze mi się ją czytało , szybko można zapomnieć o rzeczywistości, ponieważ przechodzimy w świat Kalifornijskiego słońca . Książkę miałam przyjemność czytać dzięki book tour , zorganizowanego przez moje spojrzenie na kulturę. Powiem wam, że uwielbiam czytać takie książki , młodzieżowe ,świerze , intrygujące .

Ja osobiście lubię takie historię wciągające , interesujące . Ja osobiście polecam wam książkę i myślę, że by wami zawładnęła .




A wy sięgnęlibyście po Czy wspominałam , że Cię kocham ?

Chyba sobie zakupie tę książke, bo z przyjemnością przeczytałabym ją jeszcze raz, a nawet wiele razy .

Naprawdę jest warta, by po nią sięgnąć i spędzić przy niej dzien, a nawet kilka dawkując sobie ją powoli


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Maria Paszyńska - Cień Sułtana

Mamy rok 1566. Sulejman Prawodawca wyrusza na kolejną wyprawę przeciwko Habsburgom. Kampania ma być jego ukoronowaniem rządów, a także ostatecznym zwycięzcą Imperium Osmańskiego nad chrześcijańską Europą. Wtedy na jego drodze staje sam Nikola Subicz Zrinski , który jest dowódcą niewielkiej twierdzy Szigetvar. 

Gdy nagle niespodziewanie Sułtan Sulejman uwiera, wielki wezyr Mahmed Pasza Sokollu postanawia zataić ten fakt przed wojskiem, by nie dopuścić do rozpadu Imperium Osmańskiego.






Cała akcja powieści jest ciekawa oraz dynamiczna. Maria Paszyńska w bardzo dobry sposób łączy elementy fikcji z elementami historycznymi. Dopełnieniem całej powieści jest wielka i nieszczęśliwa miłość z dopiskiem gorącego romansu w tle. Książka przenosi nas do Stambułu w jego niezwykłe miejsca. Ta powieść opowiada o oddaniu, odwadze i wierności w kraju przepełnionym intrygami, zdradami zamachów ,brutalnej walki o władzę, a także spisków. Książkę bardzo dobrze się czyta, jest lekka, I na pewno nie raz do niej wrócę. Autorka zaciekawiła mnie swoim stylem, swoją świeżością i z pewnością nie raz sięgnę jeszcze po jej twórczość. Cień Sułtana miałam okazje przeczytać dzięki book tour zorganizowanego u Książkowy Świat Moniki. Gdy pojawi się kolejny tom o tej niezwykłej historii ludzi, a także o przepychu Stambułu z pewnością po nią sięgne, bo w mojej głowie pojawiły się pytania, na które w części dostałam odpowiedź pod koniec lub w połowi książki, a na niektóre odpowiedzi niestety jeszcze czekam.




sobota, 10 grudnia 2016

Beata Zdziarska - Zagubiony Szlak

Bieszczady, noc wigilijna trójka zagubionych niezwykłych osób-Paweł, Marta oraz Jan. Spotykają się w schronisku, którego nie ma na mapach wraz z gospodarzem.

Tej magicznej nocy po rozgrzaniu się ciepłym napojem, każdy z bohaterów opowiada swoją historie. Każda historia opowiada o wyruszeniu w świąteczny czas w magiczne Bieszczady.

Trzy różne historie, co je łączy ?

Wspólna wigilia i Bieszczady. Jak potoczą się dalsze losy Pawła , Magdy oraz Jana po wigilijnej nocy ?





Za oknem śnieg, ogień w kominku do tego mieszkam w Bieszczadach a w dłoniach zagubiony szlak, jak nie trafić w idealny magiczny czas ? Zagubiony szlak to historia pełna uczuć, samotności, miłości, rozpaczy, a także ludzkich dramatów. Każde z nich z innego powodu w ten świąteczny czas postanowiło wybrać się samotnie w góry. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i szkoda, że tak szybko się skończyła. Autorka w bardzo dobry sposób porusza historię głównych bohaterów. 

Spędziłam bardzo przyjemnie czas przy zagubionym szlaku i nie żałuje. Autorka pokazuje jak fatalne wybory, wpływają na dalsze życie człowieka. Bieszczady zawsze wywołują w człowieku masę pozytywnej siły, energi, wspomnień, a także przemyśleń swojego życia. Książka Beaty Zdziarskiej wywołała we mnie dobre emocje, a także wciągnęła mnie w ten magiczny świąteczny klimat.









































Za   możliwość przeczytania książki dziękuję  autorce .

czwartek, 8 grudnia 2016

Agnieszka Lingas -Łoniewska - Piętno Midasa

Główny bohater Jakub Rojalski jest bardzo przystojny, a także pasjonatem fotografii.

Podczas przyjęcia weselnego poznaje tajemniczą inspektor Karolinę Lindę, która jest szefową wydziału śledczego Wrocławskiej policji. Kobieta jest sfrustrowana, bezradna, a także przemęczona ponieważ śledztwo płatnego zabójcy stoi w miejscu. A Midas wciąż uśmierca kolejne ofiary. Wbrew obojga zainteresowanych jednorazowy incydent przeradza się w romans. Jakub uświadamia sobie, że nie jest w stanie dłużej tłumić w emocji, jakie mu towarzyszą.

Na jego drodze stanie Anka,magister farmacji, a także maltretowana żona gangstera. Jak Jakub jej pomoże ? Czy Anka zemści się na mężu ? Jak potoczy się romans Karoliny i Jakuba ?





Piętno Midasa posiada dwa zakończenia i każdy może wybrać sobie, które chce.

Książka balansuje dużą dawką przeróżnych emocji, jest po części niebezpieczna, lecz nie tylko. Nie łatwo jest czytać tak emocjonującą książkę. Agnieszka Lingas -Łoniewska z każdą książką pokazuje nam w dużym stopniu emocjonalny poziom swoich możliwości. Raz przepływa w Tobie fala gniewu, cierpienia, a potem szybko zmienia bieg na fale radości, szczęścia, miłosnych uniesień. Nie boje się powiedzieć, że autorka mnie rozwaliła emocjonalnie na drobne kawałeczki, mam nadzieje, że uda mi się je pozbierać. Za każdym razem, gdy czytam twórczość Agnieszki Lingas -Łoniewskiej nie mogę przez dłuższy czas się pozbierać i przez cały ten czas, szukam tego czegoś w następnych jej powieściach. Nie muszę wam już chyba mówić, że Piętno Midasa mogę śmiało wam polecać, bo naprawdę warto jest przeczytać tę książkę, a także każda powieść autorki.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnctwu Nova Res . 

środa, 7 grudnia 2016

Natalia Janoszek - Za kulisami Bollywood

Za kulisami Bollywood jest to krótka biografia aktorki Natalii Janoszek. W swojej książce autorka opisuje swoją historię związane z pierwszymi krokami w modelingu, w konkursach piękności, w których reprezentowała Polskę. Także poznajemy początki w karierze aktorskiej, jak została zauważona przez producentów Bollywood , a także swojej pierwszej podróży do Indii mimo trudności w zdobyciu wizy. Natalia pochodzi z Bielsko-Białej, jest absolwentką Business Program na Uniwersytecie Warszawskim. Zdradza nam jak wyglądało jej pierwsze wystąpienie na scenie. Bardzo kocha podróże po świecie, muzykę , dobre kino, a także taniec. W swoich zapiskach pokazuje jak mała szara myszka potrafi zabłysnąć w wielkim świecie Bollywood.




Biografie to nietypowe książki . Opowiadają nam historie życia wielu ludzi . Dzięki nim możemy wielu aktorów , piosenkarzy, a także wielu innych ludzi poznać bliżej . Dla mnie biografia to otworzenie się danej osoby dla innych , jej serca , pozwala nam wkroczyć w jakiś sposób w swój świat . Pozwala otworzyć dla nas swój domek zamknięty na klucz ze swoimi wspomnieniami , tajemnicami, a także uczuciami tymi dobrymi jak tymi złymi .

Osobiście uwielbiam czytać biografie , często po nie sięgam i cieszę się, że biografia Natalii Janoszek , będzie idealnie komponować się w mojej biblioteczce .




































 ( zdjęcie jest edytowane ) 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictu Helion - Editio White , a także autorce. 

wtorek, 6 grudnia 2016

Wywiad z Natasza Socha

Grudzień to magiczny czas. Czas Świąt, radości, pełen zimowej bieli. I właśnie w ten magiczny czas wraz z Grażyną z Czytaninka chciałybyśmy Was zaprosić na wywiad z wyjątkową autorką Nataszą Sochą.






  1. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?
Kiedy byłam dzieckiem przez głowę przewijały mi się wszystkie możliwe zawody świata, z których do najciekawszych zaliczałam: łyżwiarkę figurową, fryzjerkę oraz panią robiącą twaróg. Kiedyś na koloniach zaliczyliśmy wycieczkę do pobliskiej mleczarni, w której pewna pani opowiedziała nam jak się robi ser i nawet to pokazała. Uznałam ją za najbardziej fascynującą kobietę na świecie. I na pytanie nauczycielki co chcemy robić w przyszłości, odpowiedziałam z uśmiechem: twaróg. Potem chciałam zostać lekarzem chirurgiem, ale okazało się, że nie było chemii między mną a chemią. Oraz fizyką. Koniec końców wylądowałam na dziennikarstwie i rozpoczęłam swoją przygodę z pisaniem. Najpierw do gazet, magazynów kobiecych, portali internetowych, a później napisałam swoją pierwszą książkę pt. „Macocha”. Historia została wymyślona, choć sam pomysł powstał niejako w oparciu o własne doświadczenia. Ja co prawda nie znalazłam się w sytuacji, w której dzieci mojego męża stanęły w drzwiach z walizką, ale wyobraziłam sobie co by było, gdyby rzeczywiście tak zrobiły. Nie ma u nas społecznego przyzwolenia na bycie macochą, która też ma swoje lęki, obawy i prawo do głośnego wypowiedzenia tego, co naprawdę myśli. Stąd pomysł na książkę.


  1. „Jest dziennikarką, felietonistką, pisarką, a także malarką i ilustratorką.” Którą z tych czynności zatem lubi Pani wykonywać najbardziej?
Zdecydowanie pisanie. Lubię ten moment, kiedy zdobyłam już wszystkie potrzebne materiały, zrobiłam dokumentację, wstępny plan i wreszcie siadam przed czystym plikiem worda. Piszę pierwsze zdanie i w tym momencie otwierają się kolejne drzwi w mojej głowie, które prowadzą różnymi ścieżkami do zakończenia. Siadając do nowej książki, nigdy nie wiem w stu procentach jak ona się potoczy. To przychodzi samo, w trakcie pisania. I daje ogromną satysfakcję, kiedy wszystkie pozaczynane wątki spływają w końcu w jedno miejsce. I mają sens.


  1. „Awaria małżeńska” to powieść, którą napisała Pani wspólnie z Magdaleną Witkiewicz. Jak wyglądało powstawanie tej książki? Czy pisanie wspólnie z kimś jest trudne?
Jest bardzo trudne, bowiem każdy z nas ma inny tryb pisania, inne podejście do swojej pracy, no i oczywiście inny styl. Czytelnik widzi tylko efekt końcowy, który w przypadku „Awarii” rzeczywiście się udał. Ale nie planuję kolejnej wspólnej książki.

  1. Wiemy, że lubi Pani jeździectwo. Dla niektórych osób, konie śmierdzą. A co Pani o tym sądzi?
Niektórym śmierdzą konie, innym ludzie. To zależy na kogo w życiu trafimy i jaki smród nasz nos toleruje. A tak na serio – to jest to typowa plotka, która zaczęła żyć własnym życiem. Raz jeden siedziałam na koniu i to tylko dlatego, że podobał mi się instruktor. Ale zrezygnowałam z tego zauroczenia po tym, jak koń zrzucił mnie z siodła. Od tamtego czasu nie jeżdzę konno, więc moje zdanie na temat jeździectwa mogłoby być niemiarodajne.


  1. Urodziła się Pani w Poznaniu, ale tworzy w niewielkiej niemieckiej wsi. Czy warunki Polskie nie sprzyjają pisaniu?
Nie sądzę, żeby warunki danego kraju miały jakikolwiek wpływ na pisanie. Piszę w Niemczech, bo tu mieszkam, a nie dlatego, że polski klimat źle wpływa na moje uderzanie w klawisze komputera . Poza tym, kiedy w Polsce jestem dłużej – tak jak na przykład latem przez parę tygodni – to zawsze zabieram ze sobą laptopa lub grube notesy i w wolnych chwilach pracuję.
  1. Gdyby mogła Pani zmienić coś na tym świecie, co by to było i dlaczego właśnie to?
Wysłałabym wszystkich wrednych ludzi na inną planetę. Mogliby tam wspólnie żyć i wygryźć się wzajemnie. Ten, który by pozostał i tak usechłby z tęskonoty za niemożnością zrobienia komuś świństwa.
  1. „Biuro przesyłek niedoręczonych” to Pani najnowsza powieść. Czy w Pani życiu zdarzyła się taka niedoręczona przesyłka i żałuje Pani, że nie dotarła do adresata?
Napisałam kiedyś list, którego nigdy nie wysłałam, bo nie miałam adresu. To były czasy wieku nastoletniego, kiedy wszystko jest dramatem, a zwykły uśmiech – miłością na całe życie. Ten list mam do dzisiaj. Znalazłam go przypadkiem w piwnicy, w jakimś kartoniku z pamiątkami, a kiedy zaczęłam czytać wpadłam na pomysł tej właśnie książki. Siedziałam w piwnicy co najmniej godzinę i notowałam na szybko to, co wpadło mi do głowy. Kiedy odrobinę przemarznięta wdrapałam się pod schodach do domu, szkielet „Biura” był już całkiem stabilny i miał solidne fundamenty.
  1. Wydała Pani swoje dwie najnowsze w bardzo krótkim odstępie czasowym. Jak Pani tego dokonała?
Ta świąteczna opowieść jak już wspomniałam, powstała w mojej głowie bardzo spontanicznie i dość przypadkowo. Nie miałam żadnej pewności, że zdążę ją napisać, ale ta książka jakoś sama ze mnie wypłynęła. Dawno nie pisało mi się tak dobrze, lekko i bez żadnego stresu, że coś się nie układa. Czasem powieść, którą tworzymy bawi się z nami, droczy i nie chce współpracować. Trzeba dużo czasu i silnej woli, żeby ją zmusić do posłuszeństwa. A czasem niesie nas jak rzeka.
  1. Niedługo święta. Jak będzie Pani spędzać ten magiczny czas?
Najzwyczajniej i jednocześnie najpiękniej jak się da – w domu.
  1. W jaki sposób zrodziła się u Pani pasja/miłość do książek?
Książki czytam od dziecka. To były czasy bez smartfonów, bez telewizji 24 godziny na dobę i bez komputerowych gier. Grało się w koraliki, kapsle, skakało w gumę i czytało na potęgę. Rogaś z Doliny Roztoki, Ferdynand Wspaniały, O psie, który jeździł koleją, Dzieci z Bullerbyn, Pippi Pończoszanka, Rodzina Sawanów, Majka ze Złotego Brzegu – ja chyba przeczytałam wszystko, co się wtedy ukazywało. Najpiękniejszym prezentem była książka i czekolada z okienkiem. Kiedyś dostałam na imieniny sześć egzemplarzy tej samej książki, bo akurat rzucili ją w księgarni. To były „Historyjki o żarówce”, swoją drogą niezwykle fajne.
W dzisiejszych czasach o wiele trudniej jest zachęcić dziecko do czytania, bo z każdej strony łypią na nie inne atrakcje – gadające zabawki, „ajfony”, „ajpady”, interaktywe hełmy, miecze i x-boxy. I jak tu przebić się z zadrukowanym papierem? Jedynym wyjściem jest metoda na Szeherezadę. Ona, aby uniknąć śmierci opowiadała księciu ciekawe historie i urywała w najciekawszym momencie. Ja robiłam dokładnie tak samo czytając moim dzieciom. Dochodziłam do momentu, w którym smok zbliżał się do królewicza, albo mały lisek stawał nad przepaścią i... zamykałam książkę. Ten wrzask, że tak nie wolno, że mam czytać dalej, że oni teraz nie zasną – bezcenne. Z czasem pojawił się u nich tzw. głód ciągu dalszego. Chociaż głód gier w komórkach też niestety widzę.
  1. Jaki gatunek książek lubi Pani najbardziej?
Najbardziej lubię książki niedorzeczne, absurdalne i takie, w których autor bawi się językiem. Kocham Borisa Viana, bo miał w głowie chaos, z którego powstały najbardziej odjechane historie, jakie kiedykolwiek przeczytałam. „Wygolony był na gładko, lecz skóra jego policzków niebieszczyła się jak grzbiet surowej makreli”. Uwielbiam takie zdania. Czytam też Nesbo, Zafona, Mendozę, Alice Munro. No i zawsze będę wielbić Talkiena za „Władcę Pierścieni”.
  1. Grudzień to taki magiczny czas. Święta, spotkania z rodziną, wspólne rozmowy. A czy w tym właśnie momencie poświęca Pani choć odrobinkę czasu na pisanie?
Planuję nie pisać.... Ale chyba mam deadline do 5 stycznia... ;-)





Autorce dziękujemy za poświęcony czas   i za wspaniały wywiad ;)